Pionierskie operacje ratują kalekie psy

Pionierskie operacje ratują kalekie psy
Share

To początek takich wyjątkowych eksperymentów. Udają się one dzięki kooperacji otwartych ludzi z wielu branż, nowatorskiemu myśleniu i pragnieniu poprawy losu zwierzaków. W przyszłości jednak tego typu technologiczna nowinka może stać się standardową praktyką weterynaryjną.

 

Przywrócenie psu obciętych łap do niedawna wydawało się operacją nie tylko niezmiernie kosztowną, ale również nie wróżącą powodzenia. Dlatego kalekim pieskom najczęściej starano się ulżyć tylko poprzez zastosowanie specjalnej konstrukcji przypominającej dwukołowy wózeczek. Taka instalacja mogła poprawić życie psiaków, które straciły tylne kończyny lub doznały paraliżu.

 

Tymczasem w 2017 roku pierwszy raz zastosowano w Polsce metodę, wypróbowaną wcześniej na świecie zaledwie 30 razy, polegającą na wszczepieniu tytanowych protez. Pionierskie przedsięwzięcie, było możliwe dzięki współpracy brytyjskich weterynarzy, specjalistów od ludzkich kolan oraz polskiej firmy, która wydrukowała protezy z tytanu, będącego jednym z najtwardszych materiałów na Ziemi.

Pacjentką, która miała szczęście uczestniczyć w tym pionierskim dziele, odzyskując dzięki temu stracone łapy, była bezpańska suczka Shilla. Brązowy piesek tułał się w okolicach Chełma. Latem, w czasie żniw, zwierzak został – zapewne przypadkowo – okaleczony. Shillę ze świeżymi ranami znaleźli mieszkańcy wioski i powiadomili o potrzebującym pomocy stworzeniu Chełmską Straż Ochrony Zwierząt.

Zespół weterynarzy z lubelskiej kliniki dla małych zwierząt zdecydował się spróbować nowej metody protezowania. Projekt protezy przygotowali specjaliści z Puławskiego Parku Naukowo-Technologicznego, mający ogromne doświadczenie w projektowaniu konstrukcji ratujących zdrowie ludzi, zaś wydruk z tytanu na drukarce 3D wykonała firma CHM z Białegostoku. Protezy, które już służą Shilli, złożone są z dwóch części: implantów na stałe osadzonych  w kościach tylnych kończyn i dokręcanych zewnętrznych elementów.

 

Po kilku miesiącach wiadomo już, że operacja zakończyła się sukcesem, a Shilla nauczyła się szybko korzystać z eksperymentalnego daru.

– Psy w wielu wypadkach doskonale sobie radzą bez jednej kończyny. Tak zdarza się na przykład, kiedy kończyna jest amputowana z powodu nowotworu. Jeśli zwierzę oswoi się z sytuacją, jest szczęśliwe, bo dyskomfort przy poruszaniu nie jest zbyt wielki, nie ma sensu go protezować. Inna jest okoliczność, gdy deficyt powoduje obciążenie kręgosłupa i grozi innymi konsekwencjami. To lekarz weterynarii musi ocenić, czy dana niepełnosprawność wymaga zastosowania protezy. Gdy brakuje dwóch kończyn – zdecydowanie lepsze będzie wypróbowanie protez lub umieszczenie psa na wózku, jednak patrzeć na to należy z punktu widzenia dobrostanu zwierzęcia i rozważać każdy przypadek indywidualnie – tłumaczy behawiorysta i psycholog zwierzęcy Andrzej Kłosiński, dyrektor COAPE Polska.

W adaptacji do nowej sytuacji w życiu zwierzęcia pomagać mogą łagodne preparaty zmniejszające napięcie i łagodzące stres, na przykład oparty na feromonach Adaptil.

Share

skomentuj

Twój email nie zostanie opublikowany. Pola z gwazdką są obowiazkowe.